Wczorajsza wizyta u dzieci przebiegła do skutku dopiero po usilnych staraniach. Nie pozwala mi znowu widywać dzieci. Dość już tego, nie będzie stawiać swoich warunków. Mam pełne prawa i zamierzam walczyć. Nic ją nie interesuje, tylko kasa i kasa.
Najgorsze, że nie chce mi udzielić żadnych informacji o stanie zdrowia dzieci. Chowa wszelkie dokumenty, książeczki zdrowia dzieci - jak tylko mnie zobaczy. Na wyraźne pytania z mojej strony mówi, że nic im nie jest.
Więc po co podaje antybiotyki? Oby nie podawane nadaremnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz